Szosa Stu Zakrętów to jedna z tych tras, które najlepiej smakują bez pośpiechu: kręta, widokowa i mocno osadzona w krajobrazie Gór Stołowych. Poniżej wyjaśniam, gdzie dokładnie przebiega, co w niej przyciąga najbardziej, kiedy najlepiej nią jechać i jak połączyć przejazd z sensownymi postojami na skałach, punktach widokowych i krótkich spacerach.
Najważniejsze rzeczy, które warto wiedzieć przed przejazdem
- Trasa prowadzi przez Góry Stołowe i łączy Radków z Kudową-Zdrojem przez Karłów oraz Lisią Przełęcz.
- To odcinek drogi wojewódzkiej nr 387 o długości około 23 km i deniwelacji przekraczającej 400 m.
- Najciekawsze są tu nie same zakręty, ale tło: piaskowcowe formacje, lasy, otwarte grzbiety i szerokie panoramy.
- Najlepsze warunki do oglądania krajobrazu dają rano i późne popołudnie, zwłaszcza wiosną i jesienią.
- Przejazd warto połączyć z Błędnymi Skałami, Szczelińcem Wielkim, Fortem Karola albo krótkim postojem przy Radkowskich Skałach.
- To dobry pomysł na rodzinny wypad, ale bardziej jako spokojna wycieczka z postojami niż szybki transfer między miejscowościami.
Czym jest ta trasa i gdzie leży
Szosa Stu Zakrętów to malowniczy fragment DW387, który prowadzi przez serce Gór Stołowych. Jak podaje Gmina Radków, łączy Radków przez Karłów i Lisią Przełęcz z Kudową-Zdrojem, a przy długości około 23 kilometrów pokonuje ponad 400 metrów różnicy wysokości. W praktyce oznacza to jedno: to nie jest zwykła droga przelotowa, tylko odcinek, który sam w sobie jest celem wyjazdu.
Jej charakter wynika z ukształtowania terenu. Tu droga układa się w serpentyny, łagodne łuki i ciaśniejsze nawroty, ale nie po to, żeby kierowcę męczyć bez sensu. Taki przebieg pozwolił wprowadzić szosę w krajobraz bez brutalnego cięcia zboczy, a efekt jest dziś jeden z najbardziej fotogenicznych w południowo-zachodniej Polsce.
Ja widzę tę trasę raczej jako spokojny przejazd widokowy niż atrakcję „do zaliczenia” w kwadrans. Właśnie dlatego warto od razu wiedzieć, na jakich odcinkach krajobraz otwiera się najmocniej i co naprawdę opłaca się po drodze zatrzymać.

Dlaczego widoki robią tu największe wrażenie
Najmocniejszą stroną tej drogi nie są same zakręty, ale zmienność krajobrazu. Z jednej strony jedziesz przez ścianę lasu, z drugiej nagle masz przed sobą piaskowcowe krawędzie, skalne występy i szerokie spojrzenie na doliny. To właśnie kontrast między zamkniętym, leśnym fragmentem a otwartymi punktami przy skałach robi największą różnicę.
Na przejeździe szczególnie dobrze widać trzy rzeczy: surową rzeźbę Gór Stołowych, lasy oplatające zbocza i kamienne formacje, które wyglądają inaczej z każdej strony. W słoneczny dzień piaskowiec nabiera ciepłego koloru, a przy lekkiej mgle całość robi się bardziej nastrojowa niż spektakularna. To dobra trasa dla kogoś, kto lubi fotografię krajobrazową, ale nie chce iść daleko z aparatem na plecach.
Najładniejsze kadry zwykle dają odcinki bliżej Radkowa i Karłowa oraz okolice Lisiej Przełęczy, gdzie teren od razu pokazuje, dlaczego ta droga została poprowadzona właśnie tutaj. Jeśli więc jedziesz głównie dla widoków, nie patrz tylko na mapę. Lepiej zaplanuj kilka krótkich postojów, bo wtedy krajobraz naprawdę „otwiera się” przed tobą.
Co po drodze warto zobaczyć naprawdę
Najbardziej oczywiste przystanki są jednocześnie najlepsze. Nie każdy wymaga długiego marszu, ale każdy wnosi coś innego do całego wyjazdu.
- Filary Skalne - świetny punkt startowy dla przejazdu od strony Radkowa. To tutaj od razu widać, że jedziesz przez teren zbudowany z piaskowca, a nie przez zwykłą górską szosę.
- Radkowskie Skały - mniej oczywiste, ale bardzo dobre dla osób, które chcą połączyć samochodowy przejazd z krótkim spacerem i zdjęciami.
- Szczeliniec Wielki - najwyższy szczyt Gór Stołowych, więc jeśli masz czas na dłuższy postój, to właśnie tu krajobraz staje się najbardziej monumentalny.
- Błędne Skały - najbardziej „widokowy” dodatek do przejazdu; labirynt skalny świetnie domyka cały dzień w tym regionie.
- Fort Karola - dobry punkt na krótką przerwę i panoramę, szczególnie jeśli chcesz zobaczyć szosę z wyższego poziomu.
W praktyce nie chodzi o to, żeby zaliczyć wszystko naraz. Lepiej wybrać dwa albo trzy punkty i zostawić sobie czas na oglądanie, niż pędzić od miejsca do miejsca. Z taką trasą łatwo przesadzić z ambicją, a wtedy krajobraz zostaje tylko w lusterku wstecznym.
Kiedy jechać, żeby krajobraz grał pierwsze skrzypce
Jeżeli jadę tam dla widoków, wybieram porę dnia i sezon tak samo świadomie jak samą trasę. Światło, ruch turystyczny i warunki na asfalcie robią tu ogromną różnicę.
| Pora | Co daje | Na co uważać |
|---|---|---|
| Wiosna | Najbardziej świeża zieleń i zwykle mniej tłoku niż w szczycie sezonu. | Po deszczu nawierzchnia bywa mokra, a mgła potrafi szybko schować panoramy. |
| Lato | Najdłuższy dzień i najlepsza szansa na długie postoje przy dobrym świetle. | Więcej aut, rowerzystów i turystów przy głównych atrakcjach. |
| Jesień | Najbardziej fotogeniczne kolory lasu i miękkie światło. | Większe ryzyko mgieł, wilgoci i śliskich liści na jezdni. |
| Zima | Surowy, bardzo wyrazisty krajobraz, który mocno zmienia odbiór całej trasy. | To opcja tylko dla kierowców pewnych warunków i po sprawdzeniu przejezdności. |
Jeśli chcesz zobaczyć trasę w naprawdę dobrym świetle, planuj ją jako część dłuższego dnia, a nie krótki przejazd „przy okazji”. To prowadzi już prosto do pytania, jak przejechać ją wygodnie i bez nerwów.
Jak przejechać ją bez stresu
Ta droga nie wymaga sportowego auta ani specjalnych umiejętności, ale wymaga uwagi. Zbyt szybka jazda odbiera jej cały sens, a przy serpentynach i częstych wyjazdach na punktach widokowych robi się po prostu niekomfortowo.
- Jedź wolniej, niż podpowiadałby sam asfalt. Tu liczy się widok, nie średnia prędkość.
- Nie stawaj na ostrych łukach i nie rób zdjęć „na awaryjnych” w miejscu, które blokuje ruch.
- Trzymaj większy odstęp od auta przed tobą, bo hamowanie na krętej drodze zawsze trwa dłużej, niż się wydaje.
- Jeśli masz wrażliwe na zakręty dzieci albo pasażerów, zaplanuj częstsze postoje.
- Przed wyjazdem sprawdź komunikaty o przejezdności i ewentualnych utrudnieniach, zwłaszcza poza sezonem.
Jak podaje Park Narodowy Gór Stołowych, przy Błędnych Skałach działa bezpłatny parking YMCA, ale miejsc jest tam niewiele i najlepiej celować w poranne godziny. To drobiazg, który potrafi oszczędzić pół godziny krążenia po okolicy, szczególnie w dobry pogodowo weekend.
Ja traktowałbym całą trasę jak spacer krajoznawczy na czterech kołach: spokojnie, z zatrzymaniami i bez presji, że trzeba „przelecieć” odcinek jednym ciągiem. Taki sposób jazdy ma jeszcze jedną zaletę - lepiej sprawdza się w rodzinnych wyjazdach.
Czy to dobry pomysł na rodzinny wyjazd
Tak, ale pod jednym warunkiem: trzeba ją potraktować jako element całej wycieczki, a nie jedyny punkt programu. Dzieci zwykle dobrze reagują na zmieniający się krajobraz, a kręta droga sama w sobie bywa dla nich ciekawsza niż zwykła szosa. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy plan jest zbyt gęsty i wszyscy próbują zobaczyć za dużo w zbyt krótkim czasie.
Na rodzinny dzień w tym regionie najlepiej działają dwa warianty. Pierwszy to spokojny przejazd z jednym dłuższym postojem, na przykład przy Szczelińcu albo Błędnych Skałach. Drugi to przejazd połączony z krótkim spacerem i lunchem w Karłowie, Radkowie albo Kudowie-Zdroju. W obu przypadkach warto zostawić margines czasu na odpoczynek, bo sam widok z samochodu nie zawsze wystarczy najmłodszym.
Jeśli jedziesz z dziećmi, dobrze sprawdza się prosty plan: najpierw przejazd, potem krótki punkt widokowy, a dopiero później coś „na ziemi” - plac zabaw, promenada, lody albo spokojny spacer. Wtedy krajobraz nie konkuruje z zmęczeniem, tylko staje się częścią udanego dnia. I właśnie tu widać, że ta trasa pasuje nie tylko do miłośników dróg, ale też do zwykłej turystyki rodzinnej.
Co zostawić w planie, żeby ten przejazd naprawdę zapamiętać
Na koniec zostawiam kilka prostych rzeczy, które robią największą różnicę. Po pierwsze, nie ograniczaj wyjazdu do samej jazdy. Po drugie, wybierz 2-3 miejsca postojowe zamiast długiej listy atrakcji. Po trzecie, jedź wtedy, gdy masz czas patrzeć na góry, a nie tylko na drogę przed maską.
Jeśli chcesz z tej wycieczki wyciągnąć więcej niż ładne zdjęcie, połącz przejazd z jednym krótkim szlakiem albo punktem widokowym i zostaw sobie chwilę na zwykłe stanie w ciszy. W Górach Stołowych właśnie to działa najlepiej: nie tempo, tylko uważność. A wtedy szosa, którą wielu kojarzy głównie z zakrętami, zostaje w pamięci przede wszystkim jako droga przez jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów w Polsce.